Co zwiedzac?
Czerwiec 30, 2008 by Redaktor
Filed under Co zwiedzać?
Bornholm jest specyficznym i intrygującym miejscem, które raz odwiedzone, można zwiedzić od A do Z. Jest stosunkowo nieduża – gdyby zostać tam tydzień, można objechać wszystkie atrakcje turystyczne rowerem – co osobiście polecamy. A jest co zwiedzać. Poza krajobrazami, widokami i pięknem nieskalanej natury jest tam wiele nietuzinkowych zabytków, ciekawostek architektonicznych i klimatycznych miejsc. Oto najciekawsze z nich.
Miasto Ronne.
Stolica Bornholmu, Ronne (niegdyś tę funkcję pełniło Akirkeby), jest miniaturowa jak i cała wyspa. Jednak na tutejsze warunki to prawdziwa metropolia, bowiem żyje w niej 15 tys. osób, czyli jedna trzecia wszystkich mieszkańców.
Ronne to oczywiście centrum administracyjne, gospodarcze i kulturalne wyspy, ale także miejscowość turystyczna z plażą i wspaniałymi zabytkami. Wybudowano tu największy port, małe lotnisko, 10 konsulatów, szpital, stadion, bibliotekę, jedyne bornholmskie gimnazjum oraz teatr. Właśnie owym teatrem mieszkańcy chwalą się bardzo chętnie, ponieważ jest to najstarsza prywatna scena w całej Danii. Powstał w 1823 r. i funkcjonuje nieprzerwanie do dziś – choć już jako teatr impresaryjny i scena dla miejscowego zespołu amatorskiego, kultywującego bornholmski dialekt.
Ronne to miasteczko o niezwykle pięknej architekturze i niepowtarzalnym klimacie – mimo szkód, jakie wyrządzili tu w 1945 r. czerwonoarmiści. Zachowała się część wspaniałej starówki o szachulcowej zabudowie z przełomu XVIII i XIX w. oraz średniowieczny fragment miasta wokół kościoła św. Mikołaja (Sct. Nicolai Kirke).
Chyba każdemu przychodzi na myśl, że Ronne przypomina stary dobry niemiecki kurort i jest w tym sporo prawdy. Miasto założyli w 1327 r. niemieccy kupcy związani z Hanzą. Wybrali wówczas najlepsze miejsce na wyspie nadające się do budowy dużego portu – naturalną, otoczoną skałami zatokę na zachodnim wybrzeżu. Kupcy rychło dojrzeli zalety dogodnego położenia wyspy na szlaku handlowym z Niemiec i Pomorza do Szwecji. W średniowieczu zawijały tu przede wszystkim statki z Greifswaldu (dawniej Gryfie) oraz z Kołobrzegu (dawniej Colberg). W tym samym 1327 r. Ronne otrzymało prawa miejskie.
Ronne: Stare miasto.
Tuż za bulwarem Munch Petersens Vej rozpoczyna się starówka. Stoi tu Sct. Nicolai Kirke, czyli kościół św. Mikołaja, z charakterystyczną szachulcową wieżą, wyraźnie widoczną z portu w Ronne.
Ewangelicka świątynia została wprawdzie gruntownie przebudowana w latach 1915–1918, ale najstarszy, romański fragment budowli z XIII w. (ok. 1275 r.) udało się zachować. Opodal, przy ul. Havnebakken wznosi się zabytkowa latarnia morska z 1880 r., niestety, od dawna nieczynna. Na wyspie są już tylko trzy czynne latarnie oraz czwarta na sąsiedniej wysepce Christiansř. Niedaleko kościoła, przy skrzyżowaniu ulic Ostergade i Teaterstraede można obejrzeć zabytkowy teatr z 1823 r., będący najstarszą prowincjonalną sceną Danii.
Zwiedzając Stare Miasto, koniecznie trzeba pospacerować krętą ulicą Vimmelskaftet, na której czas zatrzymał się w poprzedniej epoce. Przysadziste chałupy z pruskiego muru, kamienna kostka, kolorowe drzwi i okna, wąskie uliczki i przecinające je dróżki to absolutny raj dla estetów. Ciekawostką jest znany z pocztówek najmniejszy dom, stojący u zbiegu przepięknej ul. Vimmelskaftet z ul. Bagergade. Łatwo go rozpoznać, bo jest naprawdę miniaturowy, ma jedno okno, niebieskie drzwi, do których prowadzą 3 drewniane schodki i elewację z czerwono-czarnego szachulca. W pobliżu warto zobaczyć barokowy budynek dawnej strażnicy miejskiej – Hovedvagten.
Uroczym zakątkiem są także dwa miejskie place: Store Torv – duży rynek i Lille Torv, czyli mały rynek. Przy pierwszym z nich wznosi się ratusz miejski z 1834 r. i budynek Banku Duńskiego (1921–1923) oraz zabytkowa fontanna z początku XX w. Na uwagę zasługuje także budynek poczty (1910 r.). Można tu odpocząć w kawiarenkach, restauracjach lub pobuszować w licznych sklepach. Latem, w każdą sobotę i środę, na rynku odbywają się kiermasze słynnych wyrobów miejscowego rzemiosła i rękodzieła, np. bornholmskiej ceramiki. Handlowe centrum miasta pełniło kiedyś funkcję placu ćwiczeń dla miejscowego garnizonu wojskowego.
Podczas spaceru po Ronne nawet największy leniuch powinien się poświęcić i zwiedzić jeden z najsłynniejszych duńskich domów kupieckich przy ul. Laxegade 7, zbudowany w 1807 r. Należał on do Thomasa Erichsena, słynącego z majętności i piastującego wówczas wysokie funkcje w administracji Bornholmu. Dziś jest to siedziba muzeum Erichsens Gard, do którego należy wspaniały ogród miejski. Wnętrza mają kompletne wyposażenie sprzed blisko 200 lat, co jest wyjątkową rzadkością.
Koniecznie trzeba obejrzeć zabytkową zagrodę rybacką przy ul. Sřndergade 11. Dach szachulcowego domu zwieńczono uroczą wieżyczką, tzw. kikkenborgiem. Jak się okazuje, niegdyś w podobne punkty obserwacyjne była wyposażona większość tutejszych domów.
Warto udać się na spacer obfitującą w ciekawostki ulicą Storegade. Na rogu ul. Storegade i ul. Soborgstrede stoi jedyne bornholmskie gimnazjum i jednocześnie największa szkoła na wyspie. Jest to wprawdzie nowy budynek (1960 r.), ale „pod spodem” są piwnice z 1835 r. Szkoła powstała już w 1512 r. jako szkoła łacińska i pierwotnie miała siedzibę obok Sct. Nicolai Kirke. Dwie przecznice dalej, po tej samej stronie ulicy (Storegade 36) w pięknym budynku z 1800 r. mieszkają urzędujący wojewodowie Bornholmu – stąd nazwa domu Amtsmangarden.
Ronne: Port.
Zwiedzanie Ronne, a także wyspy, najlepiej rozpocząć w porcie – stąd wyruszają autokary na wycieczki objazdowe. W latach 80. XX w. zbudowano w stolicy duży nowoczesny terminal dla statków wycieczkowych oraz promów przybywających z Danii, Szwecji, Niemiec i Polski.
Tuż za przejściem granicznym – punktem odpraw, widać piękny zabytek: portową kuźnię z 1735 r. (przy ul. Sverigesvej), własność miejscowego związku zawodowego kowali. Gospodarze twierdzą, że to jeden z najbardziej romantycznych zakątków w mieście. W zabytkowej kuźni do dziś kują żelazo prawdziwi kowale, więc czasem przez otwarte wrota można dojrzeć pracujących ludzi i ogień buchający z pieca (pokazy kucia żelaza w każdy wtorek w godz. 8.00–12.00).
Przy kuźni portowej stoi, należący do najstarszych budynków w Ronne, dawny urząd celny (z 1684 r.). W pobliżu, przy ul. Nordre Kystvej 3 ma siedzibę miejski ośrodek informacji turystycznej – Bornholms Velkomstcenter. Niedaleko portu przy ul. Gronnegade 4 można zobaczyć jeden z najcenniejszych zabytków – najstarszy dom w mieście. Zbudowano go prawdopodobnie w latach 1525–1575, w czasie gdy wyspą władała hanzeatycka potęga Lubeka. Stąd nazwa ryglowego budynku – Lybekkerlengen.
Muzea.
Turyści mają okazję odwiedzić trzy interesujące muzea.
Największe na wyspie jest Bornholms Museum, które ma swój jeden oddział przy ul. Sct. Mortensgade (bilet wstępu kosztuje 50 dkk (2008), z możliwością zakupu “zbiorczego” do trzech oddziałów w Rønne za 100 dkk (2008) lub do wszystkich czterech za 125 dkk.), gromadzące niezwykle bogate zbiory archeologiczne i historyczne związane z dziejami wyspy. To właśnie tutaj można obejrzeć unikalne Guldgubber, czyli wycięte z cieniutkiej złotej blaszki figurki przedstawiające postacie ludzkie (i zwierzęce) z ok. 550 r. n.e. Na Bornholmie znaleziono ich ponad 2.500 szt. i jest to największe w Skandynawii znalezisko tego typu. W muzeum można też obejrzeć wyposażenie wnętrz z ubiegłej epoki – mieszkania pochodzącego z archipelagu Christiansø, dawnego gabinetu ogólno lekarskiego dr. Boesena, a nawet całego sklepu. Inną ciekawostką tutejszych zbiorów jest wielka kolekcja bornholmskich zegarów.
Ekspozycje fragmentu mieszkania bornholmskiego z okresu II wojny światowej zobaczyć można w ekspozycji poświęconej II wojnie światowej na Bornholmie oraz następującej po niej sowieckiej okupacji wyspy do kwietnia 1946r.
Na wielbicieli militariów, w zabytkowej warowni z 1689 r., przy ul. Arsenalsvej 8, czeka Forvarsmuseet. Oprócz zbiorów broni z kilku wieków, zgromadzono w nim wspaniałą kolekcję duńskich mundurów wojskowych.
Muzeum posiada również duży dział marynistyczny naszego muzeum oraz dział starych map – oba cieszące się wielkim zainteresowaniem turystów, również polskich.
Pozostałe oddziały Muzeum Bornholmu to Erichsens Gård ( na ul. Laksegade) i Hjorths Fabrik – oba w Rønne.
Warto zwiedzić także zabytkową fabrykę ceramiki Hjorta z 1859 r. przy ul. Krystalgade. Hjorths Stentoj to tak zwane żywe muzeum ze wspaniałymi zbiorami bornholmskiej ceramiki i kamionki z ostatnich 300 lat. Zakład nadal działa i dzięki temu można z bliska przyjrzeć się całemu procesowi powstawania wyrobów ceramicznych. W sklepie przy fabryce warto kupić prawdziwą bornholmską pamiątkę.
Muzeum Rolnictwa w Melstedgård k/Gudhjem jest takze warte odwiedzin. Nie tylko ze względu na wiele pokazów i atrakcji dla dzieci i dorosłych. Można tam bowiem zobaczyć kompletne wyposażenie typowego wiejskiego mieszkania na Bornholmie oraz świetnie zachowane, i wciąż “pracujące” gospodarstwo wiejskie.
W Muzeum Bornholmu oraz wszystkich jego oddziałach, można otrzymać ulotkę inf. po polsku nt. danego oddziału i ekspozycji.
Muzeum Bornholmu w Rønne oferuje także zwiedzanie z polskim przewodnikiem – również bardzo popularne wśród Polaków.
Miasto Hasle.
Położone na zachodnim wybrzeżu miasteczko (1860 osób) jest znane dzięki trzem jej mieszkańcom – XVII-wiecznym bohaterom, poległym w czasie osławionego powstania ludowego przeciw Szwedom. Dziś Peder Olsen, Jens Kofoed i Poul Anker – to nazwy wielkich promów firmy „Bornholms Trafikken”, kursujących do Kopenhagi, Ystad, Sassnitz i Świnoujścia.
Hasle jest jedną z najstarszych osad na wyspie. Kronikarze po raz pierwszy wymieniają nazwę miejscowości już w 1149 r. i wskazują jako miejsce targowych spotkań kupców. Prawa miejskie otrzymało jednak dopiero w 1555 r.W Hasle powstaje duński przysmak dla prawdziwych mężczyzn: Bornholmer Bitter (bornholmska gorzka), a po naszemu żołądkówka (Den Bornholmske Spritfabrik, Bykaervej 4). To wódka o niezwykłym smaku i zapachu – podobno z dodatkiem cynamonu i dzikiej czereśni. Wspaniale koi wszelkie dolegliwości. Od niedawna sprzedawana jest w poręcznych półlitrowych piersiówkach i można ją kupić na całej wyspie. Idealna jako prezent.
Wędzarnie.
Jedną z wielkich atrakcji miasta są wędzarnie ryb. Nad samym morzem przy Sondre Baek stoi kompleks trzech zabytkowych wędzarni, gruntownie odrestaurowanych w 1990 r.
Co ciekawe, wnętrze jednej z nich zrekonstruowano na podstawie obrazu z 1897 r. Latem przychodzą tu takie tłumy turystów, że czasem trudno dostać się do środka. Duńczycy mawiają, że „ze srebrnego śledzia robią złotą rybkę”. W muzeum z bliska można się przyjrzeć technologii przyrządzania słynnych bornholmerów (roget sild znaczy „wędzony śledź”) oraz poznać historię miejscowych wędzarni.
Największą atrakcją jest oczywiście zjedzenie jeszcze ciepłego, świeżo uwędzonego śledzia, podanego tradycyjnie z surowym żółtkiem, szczypiorem, rzodkiewką i pajdą chleba. Takie danie nosi nazwę Sol over Bornholm, czyli „słońce nad Bornholmem” i kosztuje 20–25 DKK. Żadna ryba nie smakuje tak, jak wędzony, gorący śledź podany z chlebem i kuflem piwa. Wędzarnie w pobliżu kempingu czynne są codziennie w godz. 10.00–18.00.
Miasto Allinge-Sandvig.
Północne wybrzeże Bornholmu jest szczególnie piękne, bogate i egzotyczne. To właśnie tu rosną wspaniałe malwy i figi, a potężne granitowe skały osuwają się wprost do Bałtyku, tworząc niepowtarzalny pejzaż. Allinge i Sandvig (łącznie 2 tys. mieszkańców) to miasta bliźniacze, rozwijające się razem już od średniowiecza. Oba powstały jako osady rybackie z małymi naturalnymi portami w skalistych zatoczkach.
Kościół zbudowano jednak w Allinge (Allinge Kirke). Właściwie pierwotnie była to kaplica, którą historycy datują na koniec XIV w. (około 1500 r.). Później świątynię wielokrotnie rozbudowywano, a obecny wygląd zyskała dopiero w 1896 r. W środku można obejrzeć ciekawą ambonę z 1650 r. oraz organy z 1894 r. W kościele i wokół niego jest sporo pamiątek z pobliskiego gigantycznego zamczyska Hammershus (dziś ruiny), m.in. obraz z ołtarza tamtejszej świątyni, olbrzymi żyrandol i płyty nagrobne kolejnych komendantów twierdzy.
Na przykościelnym cmentarzu umieszczono także ciekawy kamień runiczny z Klemensker, znany już w XVII w., a później zaginiony przez ponad 200 lat. Odnaleziono go przypadkiem w 1876 r. w murze okalającym jedną z miejscowych zagród. Na ponadmetrowym kamieniu zachowała się część napisu runicznego: Brune i jego Bracia postawili ten kamień ku pamięci swojego ojca Thorlaka oraz swego brata Esge.
Niezwykle urokliwy jest port w Allinge. W średniowieczu w niewielkiej skalistej zatoce powstała przystań rybacka. Prawdziwy port zbudowano dopiero w XVIII w., a później wielokrotnie go przebudowywano. Dziś cumują tu przede wszystkim jachty oraz niewielkie statki wycieczkowe i kutry. Port w Allinge utrzymuje w sezonie stałe połączenie ze szwedzkim Simrishamn, odległym o około 40 km, oraz wyspą Christianso należącą do duńskiego miniarchipelagu Ertholmene (około 20 km). Do Szwecji kursuje codziennie nowoczesny katamaran, pokonujący tę trasę w ciągu godziny. Rejsy odbywają się 3 razy dziennie w obie strony. Bilet można kupić na przystaniach w portach (w jedną stronę 95 DKK – dla dorosłych oraz 55 DKK – dla dzieci i emerytów, bilet całodzienny w dwie strony odpowiednio 150 i 75 DKK). Nieco ponad godzinę trwa podróż statkiem wycieczkowym „Ertholm” na Christianso. Rejsy odbywają się raz dziennie od poniedziałku do soboty. Bilet na rejs w obie strony kosztuje 140 DKK – dla dorosłych i 70 DKK dla dzieci; sprzedaż na przystani.
W pobliżu portu wznosi się godny uwagi zabytek – miejski ratusz, z 1800 r. (przynajmniej po części). Wokół stoją dawne zagrody rybackie i magazyny kupieckie z pruskiego muru. Dziś te przepiękne budynki przerobiono na luksusowe hotele, restauracje i pensjonaty. Przy ul. Kirkegade 4 siedzibę ma biuro informacji turystycznej. Jedną z ciekawostek Allinge jest cmentarz żołnierzy radzieckich, którzy okupowali Bornholm od maja 1945 do marca 1946 r.
Dokładnie pośrodku między Allinge i Sandvig, można zobaczyć największą prehistoryczną atrakcję wyspy: rysunki naskalne z epoki brązu, czyli sprzed około 4 tys. lat. Madsebakke Helleristninger to unikat w skali Skandynawii, a zarazem największy i najcenniejszy zespół malowideł naskalnych Danii. Można tu zobaczyć wizerunki statków z wysoką stewą (archeolodzy dopatrzyli się 11) oraz liczne kręgi, słońca, spirale i obrysowane stopy. Badacze uważają, że dla ówczesnych mieszkańców znaki te posiadały najwidoczniej magiczne znaczenie. A może ich autorem był po prostu jakiś szalony artysta, marzący o dalekich podróżach? Do rysunków można dotrzeć na rowerze lub pieszo. Trasa rowerowa jest dobrze oznakowana i trudna do przeoczenia. Aby iść na spacer, najlepiej byłoby najpierw dojechać do ul. Stadionvej, do parkingu. W pobliżu można odwiedzić jeszcze dwa miejsca z rysunkami naskalnymi z epoki brązu: Storlokkebakke i Blaholt. Pierwsze jest blisko drogi Allinge–Olsker (trzeba skręcić w lewo, są drogowskazy), drugie przy drodze Allinge–Vang (po prawej stronie, również są oznakowane).
Sandvig słynie przede wszystkim jako doskonałe miejsce dla plażowiczów i wodniaków – jest tu piękna plaża, a w jej najbliższym sąsiedztwie kompleks basenów ze sztucznymi falami. Turystów tu co niemiara, tym bardziej że w pobliżu działa duży, świetnie wyposażony i przepięknie usytuowany kemping – idealne miejsce na wakacje pod namiotem lub w przyczepie kempingowej.
Miasto Nexo.
Miasto od 1999 r. przeżywa w sezonie prawdziwy najazd turystów z Polski!
Miejscem, w którym najczęściej można spotkać Polaków, jest Nexo, drugie pod względem wielkości miasto Bornholmu. Mieszka w nim wprawdzie tylko 3900 osób, jednak port rybacki jest największy na wyspie.
Oprócz 150 miejscowych kutrów, często cumuje tu kilkadziesiąt obcych jednostek z niemal wszystkich państw nadbałtyckich. Port w Nexo upatrzyli sobie także polscy rybacy, sprzedający Duńczykom ryby i chętnie tankujący tu paliwo. Niezmiennie od 1999 r. miasteczko przeżywa w sezonie prawdziwy najazd turystów z Polski.
Nexo, podobnie jak Ronne i Gudhjem, rozbudowali w średniowieczu niemieccy kupcy przybywający tu po osławione śledzie. Ciekawostką jest, że Niemcy pochodzili głównie z Kołobrzegu (wówczas Colberg), niewielka odległość między miastami sprawiła, że wiódł tędy popularny szlak handlowy.
Nexo ma niezwykle burzliwą historię. W XVII i XVIII w. miasto ucierpiało podczas wojen ze Szwedami i z powodu licznych pożarów. Jednak największą tragedię przeżyło 7 i 8 maja 1945 r. Wówczas wojska radzieckie zbombardowały miejscowość, ponieważ niemiecki komendant nie chciał się poddać. Wojska niemieckie stacjonujące na Bornholmie, zgodnie z wcześniejszą umową z aliantami, miały trafić do brytyjskiej, a nie radzieckiej niewoli. Rosjanie jednak nie ustąpili. W czasie dwudniowych nalotów dywanowych wszystko legło w gruzach – aż 856 z 898 budynków zniszczono, 175 domów całkowicie zburzono.
Duńczycy odbudowali więc od podstaw centrum, obecnie pozbawione zabytków. Z pomocą przyszli także Szwedzi, którzy w 1945 r. podarowali mieszkańcom zrujnowanego miasta 75 drewnianych domów. Można je obejrzeć przy ul. Szwedzkiej – Sverigesvej. Godny uwagi jest późnogotycki kościół św. Mikołaja, odbudowany po wojnie oraz zabytkowy wiatrak.
Sztuka, Szkło i skalne klify.
Przemieszczając się wzdłuż wybrzeża z Allinge do Gudhjem czujemy się przeniesieni na południe Francji. Nie bez przyczyny odcinek ten nazywany jest bornholmską riwierą. Nawet w najbardziej oddalonych kątkach
spotkać można małe warsztaty, które wprowadzają w niepowtarzalne tradycje bornholmskiego rzemiosła
artystycznego. Wielu rzemieślników szklarzy, tkaczy, ceramików oraz innych dziedzin, a także oczywiście malarzy, osiedliło się na wyspie z uwagi na romantyzm, światło, spokój, ciszę i idyllę. Na krótko przed Gudhjem zaleca się wypoczynek – przed kilkoma stromymi pagórkami – i zachęca do odwiedzin Bornholms
Kunstmuseum, przepięknie uplasowanego obok Helligdomsklipperne. Tutaj można zobaczyć Sorte Gryde, grotę skalną o głębokości 55 metrów, a obok nieco mniejszą. Pamiętaj o latarce kieszonkowej, jeśli planujesz wejście w głąb groty. W okolicach Gudhjem skały zmieniają swą postać i przekształcają w
bornholmski archipelag. Zwróć uwagę, że przez Gudhjem nie wolno zjeżdżać rowerem z góry, gdyż jest
zbyt stromo, ale wjazd pod górę nie jest zabroniony! Pagórek jest po prostu zbyt stromy.
Przeznacz kilka godzin na zwiedzenie Oluf Høst Museum. Malarz Oluf Høst na swoich barwnych obrazach uchwycił Bornholm w niecodzienny sposób, jak nikt inny. Zajrzyj na stronę www.craftsbornholm.dk aby
uzyskaç informacje na temat rzemiosła artystycznego na Bornholmie.
Okrągłe kościółki (czyli Rundkirke).
Z pewnością ważnym symbolem Bornholmu są klimatyczne, średniowieczne, okrągłe kościoły, wyglądem przypominające ule dla pszczół. Na Wyspie są takie cztery: w Nyker, Olsker, Osterlars i w Nylars. Oprócz oczywistych funkcji religijnych służyły dawniej jako budowle obronne, a dodatkowo, na ostatnim piętrze mieścił się magazyn zboża.
Kościół w Osterlars.
Kościół w Osterlars jest największym i najsłynniejszym z nich. Budowla wygląda niezwykle interesująco, szczególnie ze względu na otaczające ją filary – przypory, wzmacniające mury zewnętrzne. Konstrukcja świątyni opiera się na potężnym, umieszczonym w osi kościoła filarze o średnicy ca. 4,2 m, w którym pomieszczono chrzcielnicę. Na jego zewnętrznych płaszczyznach znajdują się freski przedstawiające życie Chrystusa. Nieopodal kościoła stoi zaś wiele kamieni z napisami runicznymi. Niedaleko stąd do taniego kampingu Slettegard oraz do uroczego miasteczka Gudhjem.
Kościół w Nyker.
Ny kirke pozbawiony jest tak charakterystycznych dla bornholmskich okrągłych kościołów przypór. Podobnie jak pozostałe pełnił funkcję obronną. Posiadał nawet specjalną galerię (przedpiersie), zastąpioną obecnie przez spiczasty dach. W dawnej zbrojowni znajdują się fragmenty kamieni runicznych oraz tablica upamiętniająca ofiary epidemii dźumy z lat 1618 i 1654. W pobliżu – plac biwakowy Lille Sursaenkegard
Kościół w Olsker.
Kościół w Osterlars jest wprawdzie największy, ale najwyższą tego typu budowlą jest Rundkirke z Olsker. Jego granitowe mury widoczne są z daleka. Posiada trzy piętra z umieszczonymi w nich strzelnicami, służącymi dawniej do obrony.
Kościół w Nylars.
Znajduje się tu kolejny, trzypiętrowy kościół, którego konstrukcja obronna (dobrym stanie) uświadamia podstawowe wymagania, stawiane przy jego budowie. Na północno-zachodniej ścianie umieszczone jest niewielkie okno. Każdy z okrągłych kościołów posiadał kiedyś tylko jeden otwór okienny, ale tylko w Nylars zachował on swój pierwotny kształt i rozmiary tak małe, że żaden człowiek nie mógłby się przezeń przecisnąć.
Zamek Hammershus
Na północnym skrawku wyspy, niedaleko miejscowości Sandvig i Allinge, znajduje się średniowieczny zamek Hammershus, podobnież największy kompleks ruin w Europie północnej.
Hammershus należy do miejsc na Bornholmie, które koniecznie trzeba zobaczyć. Turyści zakochani w historii i podróżach w czasie twierdzą, że ruiny średniowiecznego zamku Hammershus to wręcz największa atrakcja Bornholmu. Dawniej była to jedna z najpotężniejszych twierdz północnej Europy, a dziś największy kompleks średniowiecznych ruin w Skandynawii.
Zamek słynie także z… duchów. Do ruin najlepiej się dostać od parkingu zamkowego – stąd wiedzie główna droga do zamku. Podążając w ich kierunku, po lewej stronie mija się pomnik poświęcony pamięci Bornholmczyków poległych w powstaniu przeciwko Szwedom.
Duńczycy zbudowali Hammershus w połowie XIII w. na stromych zboczach granitowego masywu Hammeren. Budowę potężnego zamczyska zleciło arcybiskupstwo Lund (dziś miasto w Szwecji), które walczyło z tronem duńskim o prymat na wyspie, jako przeciwwagę dla królewskiej osady Lilleborg w lesie Almindingen. Gdy w 1259 r. wojska Kościoła zniszczyły królewski zamek Lilleborg w centrum wyspy, Hammershus stał się na wieki główną twierdzą i siedzibą władz Bornholmu.
Zbudowanie tak potężnego zamku w średniowieczu było nie lada wyczynem. Dobrze ufortyfikowany, był praktycznie nie do zdobycia. Co ciekawe, mimo że zamek stał na wysokim wzniesieniu (75 m), budowniczym udało się wykorzystać wody gruntowe i stworzyć, istniejące do dziś, dwa stawy z pitną wodą. Dzięki takiemu rozwiązaniu nawet w czasie długotrwałego oblężenia jego mieszkańcy byli w pełni samowystarczalni.
Warownia składała się z kilkudziesięciu budowli, a półtorahektarowy teren był otoczony potężnym murem – miejscami podwójnym – oraz szańcami i fosą od wschodu. Najstarszym obiektem zespołu jest prawdopodobnie Manteltarnet – wieża pancerna z połowy XIII w., obecnie najokazalszy fragment ruin. Miała aż sześć kondygnacji, niestety, do naszych czasów zachowały się trzy. Wieża była pierwszym budynkiem późniejszego zamku głównego, siedziby kolejnych władców.
W prawym skrzydle czworobocznej budowli otaczającej spory dziedziniec, stał kościół zamkowy Sct. Margrethe (św. Małgorzaty). Pierwsze wzmianki o tej romańskiej świątyni pochodzą z 1334 r. Dziś część jej wyposażenia umieszczono w kościele w pobliskim Allinge. Ciekawostką z tego samego okresu jest kamienny most, prowadzący – ponad dawną fosą – do zamku, jedyny tego typu średniowieczny zabytek Danii. Za mostem można obejrzeć niewielki budynek (Tinghus) – dawną siedzibę lokalnego sądu, a dalej staw i bramę prowadzącą na wewnętrzny dziedziniec. Kolejność zwiedzania jest dowolna.
Największy rozwój zamku przypadł na lata 1327–1522, kiedy budowla była pod rządami kościoła. W XVI w. wyspę wraz z zamkiem otrzymała Korona Duńska. Jednak wkrótce król znowu utracił Bornholm – za długi wyspę przejęła hanzeatycka potęga, Lubeka. W latach 1525–1576 Niemcy zbudowali kolejne umocnienia oraz stanowiska dla artylerii i nadali twierdzy widoczny do dziś kształt prawdziwej morskiej fortecy. Jednak po pół wieku panowania Lubeka zmuszona była oddać Bornholm Danii. Jak twierdzą historycy, twierdza straciła obronne znaczenie około 1600 r., gdy w Europie w użycie weszła broń palna i potężne artylerie. Hammershus był od tego czasu już tylko rezydencją miejscowych władców. W 1645 r. „perła Bałtyku” ponownie trafiła w obce ręce – tym razem szwedzkie, zamek przekształcono w koszary, a następnie więzienie. Dopiero w 1658 r., po powstaniu ludowym Bornholm wrócił do Danii.
Zmierzch Hammershus nastąpił w 1743 r., gdy komendant wojsk królewskich i namiestnik korony przeniósł siedzibę do Ronne. Tam też powstała nowa stolica Bornholmu. Tymczasem zamek zaczął stopniowo popadać w ruinę. Niezamieszkaną twierdzę powoli wyburzano. Z tutejszego budulca powstała kolejna forteca – na wyspie Christianso oraz liczne budynki w innych miastach Bornholmu, m.in. miejska warownia w Ronne.
Dopiero w 1814 r. władze zabroniły rozbiórki, a w 1822 r. twierdzę uznano za zabytek i objęto ochroną. Dziś o dawnej świetności zamku można przekonać się, odwiedzając pobliskie muzeum w dworku Slotsgarden i oglądając makietę obrazującą jego pierwotny wygląd (codz. 10.00–17.00; wstęp 15 DKK, dzieci 5 DKK).
Patrząc od strony Hammerhavn na wzniesienie zamkowe, można podziwiać jeszcze jedną atrakcję: Lovehovederne i Kamelhovederne – skały w kształcie lwich i wielbłądzich głów. Warto zabrać ze sobą aparat fotograficzny! Można tu wpłynąć do 18-metrowego komina skalnego Vade ovn, a przy skałach Hellidomsklipperne zwiedzić podziemną jaskinię Sorte gryde długości 55 m.
Zaledwie kilometr od ruin zamku jest jeszcze jedna niezwykła atrakcja – kamieniołom Moselokkenhus, pełniący dziś rolę muzeum. Wstęp do zabytkowego warsztatu kosztuje 20 DKK.
Mały archipelag Ertholmene.
O istnieniu na Bałtyku małego archipelagu Ertholmene, odległego 18 km od Bornholmu, wiedzą pewnie tylko nieliczni Europejczycy. W jego skład wchodzi 6 wysepek: Christianso, Frederikso, Osterskaer, Vesterskaer, Graesholm i Tat, przy czym tylko dwie pierwsze są zamieszkałe.
Największa wyspa – Christianso – ma zaledwie 600 m długości i 400 szerokości. Co ciekawe, Ertholmene administracyjnie nie należy do żadnego duńskiego województwa, lecz podlega bezpośrednio ministerstwu obrony Danii. Wiąże się to z niezwykłą historią.
Główna wyspa archipelagu pierwotnie nosiła nazwę Kirkholm, później Ertholm. W 1600 r. po kolejnej skandynawskiej wojnie Duńczycy dostrzegli, że wyspa ma także spore znaczenie strategiczne. Latem 1684 r. z polecenia króla Christiana V rozpoczęto tu budowę nowej morskiej twierdzy, mającej w przyszłości strzec interesów korony na Bałtyku. Od imienia monarchy wyspie nadano nazwę Christianso. Większość fortyfikacji – mury, wieże i główne budynki – wzniesiono z granitu, którego na wyspie zawsze było pod dostatkiem. Częścią potężnej twierdzy stała się także sąsiednia wysepka Frederikso, połączona z Christianso zwodzonym mostem, a w naturalnej cieśninie pomiędzy nimi zbudowano przystań. Armia uzbroiła ją w liczne działa i obsadziła stałą załogą o wahającej się liczebności. Na ogół stacjonowało tu jednak około 100 żołnierzy, a najwięcej (w 1801 r.) 494. W 1720 r. Duńczycy zbudowali kolejne stanowisko dla baterii dział na trzeciej wysepce – Graesholm. Wkrótce okazało się, że morska forteca jest nie do zdobycia. Szwedzi – odwieczny wróg Danii – nawet nie próbowali jej forsować.
Na odwagę zdobyli się dopiero Brytyjczycy w czasie wojen napoleońskich w 1808 r. Przez jeden dzień 6 angielskich okrętów bombardowało twierdzę, lecz bez powodzenia. Duńczycy rozbudowali fortyfikacje po raz ostatni w 1825 r. i jednocześnie otworzyli tu więzienie. Jednak już ćwierć wieku później twierdza Christianso zaczęła tracić na militarnym znaczeniu. W 1855 r. wybuchła epidemia cholery. Wojsko uciekło wówczas na Bornholm, pozostawiając chorych, więźniów i strażników. Podobno po kilku nawrotach epidemii wymarli wszyscy na obu wyspach. Przez lata były one niezamieszkane, dopiero pod koniec stulecia zaczęli się tu osiedlać rybacy z pobliskiego Bornholmu oraz byli żołnierze.
Dziś na Christianso i Frederikso mieszka ponad 100 osób, pozostałe wyspy ze względu na siedliska dzikiego ptactwa objęte są ścisłą ochroną. Miniarchipelag odwiedza rocznie aż 75 tys. turystów, jednak zazwyczaj są to wizyty kilkugodzinne. Tylko nieliczni mają szczęście pozostać tu na dłużej. Na głównej wyspie działa tylko jeden mały hotel z karczmą oraz miniaturowe pole biwakowe dla 20 namiotów. Konserwator zabytków zabronił budowania czegokolwiek – nawet mieszkańcy nie mogą wznosić domów. Uciążliwością jest także brak wody pitnej, toteż gromadzona w wielkich zbiornikach deszczówka jest na wagę złota.
Na dobry pomysł wpadł karczmarz z Christianso – na używanych w jego lokalu serwetkach wydrukował odpowiedzi na wszystkie pytania, bezustannie i do znudzenia stawiane przez wścibskich turystów:
– Na wyspie mieszka 115 osób w 50 gospodarstwach.
– Nie, nie można tu wynająć żadnego domu.
– Tak, mamy szkołę, w której 4 nauczycieli uczy 18 dzieci.
– Nie, nie mamy własnego pastora, ale co drugą niedzielę przybywa do nas duchowny z Bornholmu i odprawia mszę.
– Tak, mamy lekarza, który przyjmuje codziennie przed południem przez godzinę.
– Jako karetka pływa kuter „Elephant”, należący do rządu duńskiego, gdy trzeba przybywa do nas szpitalny śmigłowiec z Kopenhagi.
– Tak, możemy hodować drób, ptaki i króliki, ale żadnych psów i kotów, by nie zanieczyścić wody pitnej.
– Tak, mamy telewizję, ale anteny są ukryte pod dachami ze względu na ochronę środowiska.
– Co robimy zimą? – To samo, co ludzie na kontynencie: czytamy książki z własnej biblioteki, mamy chór i przede wszystkim aż 115 przyjaciół i znajomych do odwiedzenia. Nie jesteśmy więc samotni.
– Problem jest tylko w tym, że nasza młodzież w wieku 13 lat musi opuścić wyspę i kontynuować naukę, mieszkając w innej części Danii w internacie.
Zabudowa obu wysp jest zabytkowa. Na Christianso, tuż przy porcie stoi dom administratora z 1735 r. – namiestnik duńskiego ministerstwa obrony urzęduje także dziś (jest jednocześnie latarnikiem). Budynek obok, w którym urządzono hotel i sklep, był niegdyś siedzibą wojskowego komendanta. Za nimi stoi potężna wieża Store Tĺrn, od ponad stu lat pełniąca funkcję latarni morskiej. Nieco dalej usytuowany jest kościół. Budynek do 1821 r. służył jako kuźnia. W środku wysepki można zobaczyć królewski ogród, a za nim szkołę. Za budynkiem umieszczono zbiornik z wodą, obok – na terenie dawnej baterii armatniej – zorganizowano małe pole namiotowe. Z kolei na południowym cyplu wyspy warto obejrzeć kwatery żołnierskie w kamiennych domkach oraz wysunięty bastion, z którego rozpościera się wspaniały widok na okolicę.
Na sąsiedniej Frederikso (wystarczy przejść przez most) trzeba zwiedzić zbudowaną w 1685 r. basztę Lille Tĺrn (mała wieża) i mieszczące się w niej muzeum, a na przeciwległym końcu wysepki budynek więzienia z 1825 r. W XIX w. trzymano tu między innymi więźniów politycznych. Najsławniejszym z nich był przeciwnik monarchii (za rządów Fryderyka VI), znany duński teolog i filozof J.J. Dampe.
W sezonie codziennie kursują na Christianso statki wycieczkowe z Allinge, Gudhjem i Svaneke, przez cały rok jedynie ze Svaneke. Ceny biletów na wszystkich trasach są takie same: w obie strony 140 DKK – dorośli, 70 DKK – dzieci w wieku 4–14 lat (młodsze bezpłatnie).
Louisenlund.
Nazwa oznacza „krainę Luizy”. To tajemnicze miejsce urzekło króla Danii Fryderyka VII do tego stopnia, że postanowił je kupić.
W 1850 r. monarcha objął ochroną ów skrawek ziemi i nazwał go imieniem swojej żony, hrabiny Louise Donner, która ponoć jako pierwsza zorientowała się, jak wielką wartość przedstawia owo miejsce.
W parku można zobaczyć największe w Danii skupisko menhirów, czyli ciosanych głazów, kilka tysięcy lat temu ustawionych przez mieszkańców wyspy w sobie tylko znanym celu. Louisenlund usytuowane jest pośrodku drogi ze Svaneke do Ostermarie, przy skrzyżowaniu z drogą do Nexo.
Drugie, podobne skupisko tajemniczych głazów to Gryet, kilka kilometrów na południe od Louisenlund, w pobliżu Nexo. Archeolodzy przypuszczają, że mieszkańcy ustawili je w epoce brązu, ale to tylko domysły.
Paradisbakkerne.
Turyści często wybierają się na pieszą wędrówkę do prywatnego, ale dostępnego dla wszystkich lasu Paradisbakkerne – czyli rajskich pagórków. Słynie on z przepięknych krajobrazów, ukształtowanych przez ostatni lodowiec – wzniesień, skał, dolin i stawów.
Tutaj także można zobaczyć ruiny grodziska z V w. Właściciel terenu wyznaczył trzy szlaki turystyczne o długości 3–6 km, których bezwzględnie należy się trzymać, po drodze nie wolno palić papierosów ani wzniecać ognia. Na teren lasu nie wolno także wjeżdżać rowerami – poza wyznaczoną trasą rowerową wiodącą z Arsdale do Almindingen.
Szlaki oznakowano w następujący sposób: żółty trójkąt (6 km), niebieski kwadrat (6 km) i czerwone kółko (3 km). Wokół lasu Paradisbakkerne wybudowano 4 parkingi samochodowe. Wędrówkę najlepiej rozpocząć przy parkingu Lisegard.
Helligdommen.
Helligdomsklipperne to odcinek przepięknego wybrzeża klifowego, odległy kilka kilometrów na północ od Gudhjem, podobno ulubione miejsce wspinaczy skałkowych.
W pobliżu jest także inna atrakcja turystyczna – zbudowane w ostatnich latach Bornholms Kunstmuseum (Muzeum Sztuki Bornholmu; w sezonie wt.–nd. 10.00–21.30). Do klifu i muzeum z Gudhjem można dotrzeć kursującym kilka razy dziennie statkiem „Thor”.
Rodzinny bilet wstępu.
To alternatywa dla rodzin z dziećmi. Bilet rodzinny upoważnia do korzystania z wielu atrakcji Bornholmu bezpłatnie lub z rabatem nawet do 50% wartości normalnej ceny wstępu. Maksymalnie z biletu może korzystać 5 osób. Bilet rodzinny kosztuje 785 DKK i jest ważny 10 dni. Wykorzystując bilet zaoszczędzasz nawet do 1100 DKK. Lista wybranych miejsc i atrakcji w których obowiązują zniżki związane z zakupem biletu rodzinnego:
- Centrum średniowiecza (wstęp wolny po okazaniu biletu)
- Centrum bowlingu w Rønne (1 godzina gry gratis, jeden tor na wyłączność + buty)
- Hasle Familiecamping – minigolf (gra gratis po okazaniu biletu)
- oraz inne atrakcje
Bilet uprawnia do zniżek w 3 restauracjach: Restaurant Broddan, Restaurant Fyrtojet oraz Restaurant Pakhuset (zniżka 50 DKK, jeśli rachunek przekracza 250 DKK).
Bilet do nabycia m.in. w informacji turystycznej Rønne Bornholms Velkomstcenter.
Na podstawie: visitdenmark.com, onet.pl oraz argo.net.pl





Comments
Dodaj komentarz...
i dodaj gravatar!
Musisz być zalogowany aby dodac komentarz.